Nie mam planów...

Ciepło dzisiaj, ale pochmurnie. Pewnie będzie padać. Nie mam planów na dzisiejszy dzień. No może tylko wyjazd do galerii, bo muszę w empiku odebrać zakupione perfumy. Skusiła mnie cena. Lubię zapachy i często kupuję perfumy, świece zapachowe, kadzidełka. W empiku można kupować perfumy, ale tylko poprzez internet. Ostatnio znacząco obniżono ceny niektórych i te namiętnie kupuję. Ostatni zakup to "Wish" Choparda w cenie niższej o 70 %. Nie znam zapachu. Wabikiem była cena.

Byłam niedawno w stolicy...

Byłam niedawno w stolicy, a że musiałam się przemieszczać środkami komunikacji miejskiej, to i trochę sobie tę stolicę wreszcie obejrzałam. Po pierwsze, korki! Nie wiem, jak wytrzymują je mieszkańcy. Przejazd przez miasto w godzinach szczytu to naprawdę poważny problem. Sama przemieszczałam się metrem. Nie narzekam. Szybko i skutecznie! Po drugie, ogromne zaniedbanie miasta. Miałam okazję obejrzeć warszawskie osiedla. Szare, zaniedbane, smutne. Byłam zszokowana. W moim mieście jest mało tak zaniedbanych blokowisk. Po trzecie, bardzo sympatyczni, życzliwi mieszkańcy.

***

Dziwaczna pogoda. Raz ciepło, innym razem przeciwnie. Trochę się martwię, bo przede mną liczne wyjazdy i nie bardzo wiem, co zapakować.Już dwa razy przepakowywałam bagaż. Na początku tygodnia będę w stolicy- ma być ciepło, ale padać. Potem stamtąd do Gdańska. Tam z kolei zimno, do 16 stopni Celsjusza. Nie mam zamiaru wlec ze sobą szafy,stąd kłopot z wyborem właściwego odzienia.
Wróciłam do czytania. Czytam codziennie przynajmniej przed snem, jeśli nie uda się w innej porze ukraść chwilki na lekturę.

Życie wraca na swoje tory...



Piękna, słoneczna sobota. Wstałam wcześnie, zrobiłam zakupy i wstawiłam mięso na pieczeń. Sprzątnęłam wczoraj, zatem mam mnóstwo czasu dla siebie. Poleniuchuję. Wieczorem idziemy na kolację do przyjaciół. Cieszę się. Trochę relaksu bardzo się przyda. Ostatnio rzadko wychodzimy z domu. Chyba,że na rodzinne spotkania. Musiałam odpocząć, nabrać sił. Zrezygnowaliśmy więc z „bywania”. Dużo spałam, wcześniej się kładłam do łóżka. Trochę lektury i zapadałam w sen. Niestety, nie taki zdrowy, do rana. Budziłam się po kilka razy w nocy. Zdarzyło się,że bardzo krzyczałam we śnie. Na szczęście mąż mnie wybudził i nocny koszmar zniknął. W tym czasie tylko raz, jeden raz, uczestniczyłam w  sympatycznej imprezie muzycznej. Taki niby koncert. Odbywa się to w kawiarni, przy kawie, lampce wina, ciastku. Wybrałyśmy się z koleżankami. Sporą grupą. Odprężyłam się wtedy, choć  to nie było widowisko wysokich lotów, raczej chałtura w wykonaniu znanych ze szklanego ekranu i z kina. Na operę czy koncert w filharmonii nie miałam ochoty. Nadal nie mam. Za to dużo czytam. Co popadnie. Ostatnio Miłoszewskiego. Kończę „Bezcennego” i będę mogła powiedzieć,że przeczytałam wszystko, co napisał.

***

I już po świętach. Może to i dobrze. Koniec obżarstwa! Dzisiaj przede mną męczący dzień. Mam do załatwienia mnóstwo spraw. Zacznę od banku. Dobrze,że dom doprowadziłam wreszcie do porządku. Przynajmniej miło wracać po pracy. Każdy kącik przejrzany, wysprzątany. Oj, nagromadziło się ostatnio, ale już jestem na bieżąco.

Życzenia.

Z okazji ŚWIĄT WIELKANOCNYCH wszystkiego dobrego życzę.



Święta...

Zaczynam się powoli zbierać. Posprzątałam dom jak należy, udekorowałam świątecznie. Nawet ciasto upiekłam.
    Oto dowody! Do wody!
    A` propos wody. Nigdy nie lubiłam zaglądać do "Biedronki". Nie robiłam tam zakupów. Od pewnego czasu zaglądam, bo można tam nabyć nieraz fajne rzeczy. Oto biedronkowy czajnik. Sprawdza się świetnie, ładnie wygląda, mało kosztuje.
   Trochę posiedziałam w kuchni świątecznie, czego szczerze nie znoszę. Jednak rodzinie należy się trochę luksusu, choćby tylko z okazji... Zaniedbywałam ich ostatnio... Byli wyrozumiali.