Naprawdę było ślicznie...
Ale tak to było wczoraj. Dzisiaj zdecydowanie gorzej, zimno i mniej słonecznie.Gotuję rosół. Kiedy zimno i byle jak, wtedy rosół...Nie, nie robię sama makaronu, choć bywało,że zagniatałam ciasto, wałkowałam. kroiłam na cieniutkie paseczki i suszyłam. Nieraz robiłam "lane kluseczki". Ciasto wlewałam na wrzątek przez lejek ,tworzyły się króciutkie makaronowe niteczki.
Zrobiłam też dzisiaj budyń, którego sama nie jadam, ale moi panowie uwielbiają. No więc jesień już na dobre zagościła w mojej kuchni.Rosołu i budyniu nie uświadczysz u mnie latem. Za to jesienią, zimą i owszem.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Jesień nieodmiennie kojarzy mi się z zapachem
OdpowiedzUsuńcynamonu, jabłka i śliwki.
Dlatego gdy za oknem szaruga, deszcz i wiatr
delektuję się jabłkiem pieczonym z cynamonem,
sliwkami oraz koniecznie musi byc herbata
ze świeżym imbirem.
Gdy mam jeszcze ciekawą lekturę, wtedy za oknem
może o szyby dzwonić deszcz jesienny.
Pozdrawiam autorkę